Jak szerszeń uratował wioskę
-
Czegoś mi brakowało.
-
Coś było nie tak.
-
Minusy przesłaniały plusy.
Z podziwem patrzyłem na ludzi, którzy te same sytuacje przyjmowali ze spokojem.
Jak oni to robią?
Kiedy coś szło nie po mojej myśli, traciłem kontakt z tym, co ważne. Z tu i teraz.
Odpływałem rzeką emocji.
Zazdrościłem im spokoju.
Sam nie umiałem go zachować.
Wstyd się przyznać, ale długo sądziłem, że świat jest taki, jakim go widzę. Jakim mnie się wydaje.
Konflikt wewnętrzny.
Moja optyka a rzeczywistość. Brak zrozumienia, akceptacji. Narastający gniew.
Ja naprawdę miałem dość.
Paradoksalnie wtedy w zasadzie nie piłem.
Brakowało lekarstwa.
Lekcja z impro
Soczystą lekcję odebrałem na warsztatach impro.
Na początku chciałem wszystko kontrolować.
-
Mieć plan.
-
Wiedzieć, co za chwilę powiem.
-
Jak wypadnę.
-
Czy będzie śmiesznie.
Nie działało.
Im bardziej się starałem, tym bardziej byłem spięty.
Dopiero kiedy zacząłem odpuszczać własne scenariusze i czerpać z tej właśnie chwili, wydarzyło się coś niezwykłego.
Tomek i szerszeń
Gramy coś spontanicznie.
Aż się prosi, by Tomek wymyślonym kilofem przywalił w nieistniejący głaz. Spod niego tryśnie źródło dobrej nadziei, która uratuje naszą wioskę przed wieczną apatią.
Ale nie.
Tomek nie widzi tego kilofa z mojej głowy.
Bo Tomek, do jasnej cholery, ma swój rozum.
On bezczelnie ma swój pomysł.
Spotyka szerszenia o niebieskich włosach i dobrym sercu. Ten wygrywa teleturniej i buduje kopalnię zdrowej wody.
Mieszkańcy wioski mają wodę i słońce.
Zupełnie nie tak miało być!
Na szczęście. 🙂
Pojawiła się uważność
Pojawiła się uważność.
Najpierw na partnera w scenie.
Potem na grupę.
Potem na chwilę.
A gdzieś przy okazji także na siebie.
To nie przyszło od razu.
Męczyłem się przez kilka spotkań.
Chciałem rzucić to wszystko w diabły.
Ale wizja wspólnej zabawy, śmiechu i energii była silniejsza.
Pozostali już wiedzieli o co tu chodzi.
Też tak chciałem.
Nie muszę mieć racji
Chcąc wygrać, nigdy nie usłyszałbym o kopalni zdrowej wody.
Tomek nie odważyłby się, gdyby nie akceptacja, szacunek i zgoda na popełnianie błędów.
Zasady improwizacji scenicznej tworzą bezpieczną przestrzeń nie tylko na scenie, ale przede wszystkim w życiu.
Przestrzeń do budowania zdrowych więzi.
Zdrowych dla wszystkich.
Od tamtej pory coraz częściej traktuję swoją głowę jak doradcę, a nie szefa.
Bo moje może czasem i lepsze.
Ale twoje na pewno ciekawsze.








0 komentarzy