Życie jest improwizacją...

Jak szerszeń uratował wioskę

Autor:
Antek

Jak szerszeń uratował wioskę

 

  • Czegoś mi brakowało.

  • Coś było nie tak.

  • Minusy przesłaniały plusy.

Z podziwem patrzyłem na ludzi, którzy te same sytuacje przyjmowali ze spokojem.

Jak oni to robią?

Kiedy coś szło nie po mojej myśli, traciłem kontakt z tym, co ważne. Z tu i teraz.

Odpływałem rzeką emocji.

Zazdrościłem im spokoju.
Sam nie umiałem go zachować.

Wstyd się przyznać, ale długo sądziłem, że świat jest taki, jakim go widzę. Jakim mnie się wydaje.

Konflikt wewnętrzny.

Moja optyka a rzeczywistość. Brak zrozumienia, akceptacji. Narastający gniew.

Ja naprawdę miałem dość.

Paradoksalnie wtedy w zasadzie nie piłem.

Brakowało lekarstwa.

Lekcja z impro

Soczystą lekcję odebrałem na warsztatach impro.

Na początku chciałem wszystko kontrolować.

  • Mieć plan.

  • Wiedzieć, co za chwilę powiem.

  • Jak wypadnę.

  • Czy będzie śmiesznie.

Nie działało.

Im bardziej się starałem, tym bardziej byłem spięty.

Dopiero kiedy zacząłem odpuszczać własne scenariusze i czerpać z tej właśnie chwili, wydarzyło się coś niezwykłego.

Tomek i szerszeń

Gramy coś spontanicznie.

Aż się prosi, by Tomek wymyślonym kilofem przywalił w nieistniejący głaz. Spod niego tryśnie źródło dobrej nadziei, która uratuje naszą wioskę przed wieczną apatią.

Ale nie.

Tomek nie widzi tego kilofa z mojej głowy.

Bo Tomek, do jasnej cholery, ma swój rozum.

On bezczelnie ma swój pomysł.

Spotyka szerszenia o niebieskich włosach i dobrym sercu. Ten wygrywa teleturniej i buduje kopalnię zdrowej wody.

Mieszkańcy wioski mają wodę i słońce.

Zupełnie nie tak miało być!

Na szczęście. 🙂

Pojawiła się uważność

Pojawiła się uważność.

Najpierw na partnera w scenie.

Potem na grupę.

Potem na chwilę.

A gdzieś przy okazji także na siebie.

To nie przyszło od razu.

Męczyłem się przez kilka spotkań.

Chciałem rzucić to wszystko w diabły.

Ale wizja wspólnej zabawy, śmiechu i energii była silniejsza.

Pozostali już wiedzieli o co tu chodzi.

Też tak chciałem.

Nie muszę mieć racji

Chcąc wygrać, nigdy nie usłyszałbym o kopalni zdrowej wody.

Tomek nie odważyłby się, gdyby nie akceptacja, szacunek i zgoda na popełnianie błędów.

Zasady improwizacji scenicznej tworzą bezpieczną przestrzeń nie tylko na scenie, ale przede wszystkim w życiu.

Przestrzeń do budowania zdrowych więzi.

Zdrowych dla wszystkich.

Od tamtej pory coraz częściej traktuję swoją głowę jak doradcę, a nie szefa.

Bo moje może czasem i lepsze.

Ale twoje na pewno ciekawsze.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jak odłożyłem megafon

Jak odłożyłem megafon

Czy Shakespeare mówił prawdę?   Oczywiście, że tak. Myślisz inaczej. Masz rację. Ty masz rację, ja mam spokój 🙂 i wszyscy zadowoleni. Jak w teatrze,...

Dziś są moje urodziny

Dziś są moje urodziny

...Tak czekałem, nie zadzwonił nikt Kiedyś było jakoś fajniej Ten memiczny tekst troszkę mnie kłuje. Bo kiedy nacieram się nostalgią, umyka mi to, co jest...

Szczęśliwy alkoholik? Czy to możliwe?

Szczęśliwy alkoholik? Czy to możliwe?

Oczywiście, że tak. To ja. Jakbym dostał w pysk Oczywiście, że tak. To ja. Gdy terapeuta uzależnień powiedział: Pan jest uzależniony. Wkrótce straci pan...

Być na tak, tego uczy impro.

Być na tak, tego uczy impro.

...nie jest łatwo. To jednak wszystko zmienia. Niedzielny deszczowy poranek Niedzielny deszczowy poranek. Scenariusz nie bardzo "na tak". Sauna. Siedzimy we...

Tata i ja

Tata i ja

Zawsze chciałem latać Odlecieć stąd Zawsze chciałem latać Odlecieć stąd. Jak dziki wolny ptak. Najpiękniejszy z moich snów. Rozkładam ręce i lecę. To nie było...

Przestałem pić i zostałem sam

Przestałem pić i zostałem sam

Życie na trzeźwo jest nie do przyjęcia W towarzystwie bez alko? Przecież wszyscy piją. Kończąc terapię, czułem się jak młody bóg. Wyczyszczony. Zbudowany....

Nie wierzyłem, że to możliwe

Nie wierzyłem, że to możliwe

Tak o suchym pysku? Myślałem że się nie da. Nigdy nie próbowałem. A Ty? Jak z tym jest u Ciebie… ? Moja relacja z alkoholem Przez całe moje życie miałem dość...