Życie jest improwizacją...

Szczęśliwy alkoholik? Czy to możliwe?

Autor:
Antek

Oczywiście, że tak. To ja.

Jakbym dostał w pysk

Oczywiście, że tak. To ja.

Gdy terapeuta uzależnień powiedział:

  • Pan jest uzależniony. Wkrótce straci pan wszystko. Pracę, rodzinę, dom.

Jakbym dostał w pysk.

Jak to? Ja? Uzależniony?

Z gabinetu wyszedłem ze spuszczoną głową.

Przecież wszystko mam pod kontrolą. Żona, dzieci, dom, praca, kredyty. Wszystko się spina – myślałem. Pijane ja chwytało się brzytwy.

Przestałem walczyć. Odpuściłem. To mnie uratowało.

Podjąłem leczenie na terapii grupowej. Od tej chwili już nigdy nie było jak kiedyś.

Pamiętam jak na grupie przez gardło mi przejść nie chciało, że jestem alkoholikiem. Do dziś nie lubię tak o sobie mówić. Dziś jednak to zupełnie co innego.

Dwa miesiące terapii. Ja byłem trzy. Czułem, że tego potrzebuję.

Po terapii

Skończyłem w niebo wzięty. Z pokorą, narzędziami i nową energią. Miałem dużo szczęścia. Bańka w której żyłem była pusta. Brakowało znajomych. Życzliwych przyjaciół, niezdolnych udźwignąć ciężaru mojej trzeźwości. Najwspanialsza z żon wspierała mnie.

Mijały dni, tygodnie. Miesiąc miodowy dobiegał końca a moje pijane zachowania zaczęły powracać. Nie piłem ale moja postawa i zachowania wobec najbliższych coraz częściej rezonowały z przeszłością.

Wiedziałem, że na końcu tej drogi jest mój ukochany alkohol.

Miting AA

Poszedłem na miting AA. Byłem bardzo świadomy. Drażniła modlitwa, drażnił też Bóg. Nie miałem innej alternatywy. Byłem mistrzem w wynajdowaniu przeszkód. Ale tak już nie chciałem żyć. Chciałem naprawdę dobrze żyć. Nigdy wcześniej, nie spotkałem się z taką szczerością. Życzliwość najgłębsza. Szczera i smutna, uwalniająca prawda. Bez makijażu i wazeliną ociekających komplementów. Bez ego. Nigdy wcześniej nie doświadczyłem takiej energii.

Jak dobrze, że nie zlękłem się boga.

Objawienie

Będąc jeszcze na terapii doznałem objawienia.

Ogromna większość zaleceń terapeutów nie była dla mnie nowa. Znałem to z treningów improwizacji scenicznej.

Słuchaj, bądź obecny, nie kontroluj wszystkiego, nie walcz o dominację. Nie musisz być najważniejszy. Może nie dokładnie tak, ale jednak to wtedy słyszałem.

Zrozumiałem, że wszystko co miał dać mi alkohol dawało mi impro.

Impro

Zdrowe więzi, zabawę i śmiech.

Alko mi zabrał ludzi, zabawę i radość.

Impro to wszystko oddaje.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jak odłożyłem megafon

Jak odłożyłem megafon

Czy Shakespeare mówił prawdę?   Oczywiście, że tak. Myślisz inaczej. Masz rację. Ty masz rację, ja mam spokój 🙂 i wszyscy zadowoleni. Jak w teatrze,...

Jak szerszeń uratował wioskę

Jak szerszeń uratował wioskę

Jak szerszeń uratował wioskę   Czegoś mi brakowało. Coś było nie tak. Minusy przesłaniały plusy. Z podziwem patrzyłem na ludzi, którzy te same sytuacje...

Dziś są moje urodziny

Dziś są moje urodziny

...Tak czekałem, nie zadzwonił nikt Kiedyś było jakoś fajniej Ten memiczny tekst troszkę mnie kłuje. Bo kiedy nacieram się nostalgią, umyka mi to, co jest...

Być na tak, tego uczy impro.

Być na tak, tego uczy impro.

...nie jest łatwo. To jednak wszystko zmienia. Niedzielny deszczowy poranek Niedzielny deszczowy poranek. Scenariusz nie bardzo "na tak". Sauna. Siedzimy we...

Tata i ja

Tata i ja

Zawsze chciałem latać Odlecieć stąd Zawsze chciałem latać Odlecieć stąd. Jak dziki wolny ptak. Najpiękniejszy z moich snów. Rozkładam ręce i lecę. To nie było...

Przestałem pić i zostałem sam

Przestałem pić i zostałem sam

Życie na trzeźwo jest nie do przyjęcia W towarzystwie bez alko? Przecież wszyscy piją. Kończąc terapię, czułem się jak młody bóg. Wyczyszczony. Zbudowany....

Nie wierzyłem, że to możliwe

Nie wierzyłem, że to możliwe

Tak o suchym pysku? Myślałem że się nie da. Nigdy nie próbowałem. A Ty? Jak z tym jest u Ciebie… ? Moja relacja z alkoholem Przez całe moje życie miałem dość...