Oczywiście, że tak. To ja.
Jakbym dostał w pysk
Oczywiście, że tak. To ja.
Gdy terapeuta uzależnień powiedział:
- Pan jest uzależniony. Wkrótce straci pan wszystko. Pracę, rodzinę, dom.
Jakbym dostał w pysk.
Jak to? Ja? Uzależniony?
Z gabinetu wyszedłem ze spuszczoną głową.
Przecież wszystko mam pod kontrolą. Żona, dzieci, dom, praca, kredyty. Wszystko się spina – myślałem. Pijane ja chwytało się brzytwy.
Przestałem walczyć. Odpuściłem. To mnie uratowało.
Podjąłem leczenie na terapii grupowej. Od tej chwili już nigdy nie było jak kiedyś.
Pamiętam jak na grupie przez gardło mi przejść nie chciało, że jestem alkoholikiem. Do dziś nie lubię tak o sobie mówić. Dziś jednak to zupełnie co innego.
Dwa miesiące terapii. Ja byłem trzy. Czułem, że tego potrzebuję.
Po terapii
Skończyłem w niebo wzięty. Z pokorą, narzędziami i nową energią. Miałem dużo szczęścia. Bańka w której żyłem była pusta. Brakowało znajomych. Życzliwych przyjaciół, niezdolnych udźwignąć ciężaru mojej trzeźwości. Najwspanialsza z żon wspierała mnie.
Mijały dni, tygodnie. Miesiąc miodowy dobiegał końca a moje pijane zachowania zaczęły powracać. Nie piłem ale moja postawa i zachowania wobec najbliższych coraz częściej rezonowały z przeszłością.
Wiedziałem, że na końcu tej drogi jest mój ukochany alkohol.
Miting AA
Poszedłem na miting AA. Byłem bardzo świadomy. Drażniła modlitwa, drażnił też Bóg. Nie miałem innej alternatywy. Byłem mistrzem w wynajdowaniu przeszkód. Ale tak już nie chciałem żyć. Chciałem naprawdę dobrze żyć. Nigdy wcześniej, nie spotkałem się z taką szczerością. Życzliwość najgłębsza. Szczera i smutna, uwalniająca prawda. Bez makijażu i wazeliną ociekających komplementów. Bez ego. Nigdy wcześniej nie doświadczyłem takiej energii.
Jak dobrze, że nie zlękłem się boga.
Objawienie
Będąc jeszcze na terapii doznałem objawienia.
Ogromna większość zaleceń terapeutów nie była dla mnie nowa. Znałem to z treningów improwizacji scenicznej.
Słuchaj, bądź obecny, nie kontroluj wszystkiego, nie walcz o dominację. Nie musisz być najważniejszy. Może nie dokładnie tak, ale jednak to wtedy słyszałem.
Zrozumiałem, że wszystko co miał dać mi alkohol dawało mi impro.
Impro
Zdrowe więzi, zabawę i śmiech.
Alko mi zabrał ludzi, zabawę i radość.
Impro to wszystko oddaje.








0 komentarzy