…nie jest łatwo. To jednak wszystko zmienia.
Niedzielny deszczowy poranek
Niedzielny deszczowy poranek. Scenariusz nie bardzo „na tak”.
Sauna. Siedzimy we środku we troje. Wojtek jakaś panna i ja.
-
Nie rozumiem jak można pić bez opamiętania? Wszystko jest dla ludzi. Ja wiem ile mogę i nie przesadzam.
To nie był mój saunowy dzień. Gorąc, bardziej drażnił niż koił. Siedziałem na najniższym poziomie. Zbierałem się do wyjścia. Dotknęło mnie to co powiedział. Wstając, wychodząc odrzekłem:
-
Wojtek, nie gniewaj się, z całym szacunkiem ale chyba nie wiesz o czym mówisz. Widzisz ja tak mam i dla tego nie piję.
Delikatnie zamknąłem szklane drzwi od zewnątrz.
Odpoczywając usiadłem przy stoliku.
Nie minęło kilka chwil i słyszę z za pleców:
-
Dosiądę się do Ciebie – rzekł Wojtek i po chwili kontynuował.
-
Wrócę do domu wyjmę zimnego heineken’a, psyk… – narysował gestem.
-
Super
-
Po tem drineczka z lodem.
-
Co będziesz pił?
-
Sztoka z jabłkiem.
-
Ooo, a ja kiedyś uwielbiam żubrówkę sokiem jabłkowym. A wiesz że żubrówka to takie nasze dobro narodowe, bo na przykład w Niemczech jej nie kupisz.
To był ten moment
To był ten moment.
Moja świadomość ewoluowała od zdziwienia, do pełnej życzliwości. Do bycia „na tak”. Po co on to robi? Kurcze… Smutno mi za niego. Ale najważniejsze, że moje nie musiało na wierzch wypłynąć. Pociągnąłem temat. Nie chciałem go zawstydzić. Nie chciałem przekonywać. Życzliwość w najczystszej postaci. Ot tak. Tak jak uczy impro.
Ku mojemu zaskoczeniu uśmiech na twarzy kolegi powoli gasł. Strzelał ale we mnie nie trafił. Po chwili już go nie było.
Nie jestem na niego zły. Bo byłem przytomny. W tam, w tej chwili a nie w emocjach. Totalnie na tak, akceptujący, z dobrą szczerą intencją.
Tą energią żyję od kilku dni
Tą energią żyję od kilku dni i wiesz co Ci powiem?
Kiedyś, pewnie próbowałbym wygrać tę rozmowę.
Tym razem po prostu ją przyjąłem.
Właśnie tego nauczyło mnie impro.








0 komentarzy