Życie jest improwizacją...

Mój pierwszy dorosły raz.

Autor:
Antek

Maski teatru

Mój pierwszy dorosły raz

Na deskach teatru

Najtrudniejsza chwila sukcesu?

Debiut sceniczny miałem mając może cztery lata. Raczej nieświadomy ale był. Siostra chodziła na zbiórki harcerskie. Nie miałem z kim zostać w domu. Chyba oczarowałem druhnę drużynową bo na przeglądzie piosenki harcerskiej wystąpiłem wraz z nimi. One śpiewały turystyczną piosenkę, a ja niczym maskotka drużyny maszerowałem w siną dal. Dostałem nagrodę. Helikopter do sklejania.

Tata w trosce o efekt końcowy posklejał go sam.

Przez następne trzydzieści parę lat w zasadzie miałem przerwę w karierze.

Zawsze ciągnęło mnie na scenę.

Próżna potrzeba atencji, wyrażania siebie, uznania, nie wiem.

Wstyd i kompleksy, wygrywały do momentu, aż poznałem impro.

To samo, do którego wracam małymi kroczkami. Ale jak wrócę. Jak odpalę…

We wtorek na deskach

To nie miało być impro. 

Teatr Korez.

Podsumowaniem rocznych warsztatów w teatrze, miał być nasz pokaz. A był, pełnowartościowy spektakl. Jak posiłek. Ze światłami, scenografią i muzyką.

Nie czułem stresu. Nie było tremy.

Czy to też potrafię zamrozić?

Na prawdę nie wiem.

Może to kwestia wieku. Chciał bym wierzyć, że dojrzałości.

Pełen sukces

Spektakl bardzo się podobał a nam grało się świetnie.

Stworzyliśmy zgrany zespół. Zespół, który ładnie opowiedział ciekawą historię. Porwał Publiczność.

Dla mnie najtrudniejsze przyszło chwilę po.

Gdy w świetle reflektorów kłaniałem się ze sceny.

Owacje na stojąco, wyrazy uznania, strumienie dobrej energii płynące w moją stronę.

Wszyscy bili brawo.

Patrzyłem na nich i nie wiedziałem, co zrobić z rękami.

Uśmiechałem się.

Ale w środku miałem ochotę zejść ze sceny i schować się gdzieś, gdzie nikt mnie nie widzi.

Nie dlatego, że było źle.

Chciałem uciec bo było dobrze.

Afterparty

Afterparty. Wypadało to ustać.

Tej nocy spałem jak dziecko.

W piątek stara grupa, nasza nowa i prowadzący warsztaty teatralne w Korezie spotkaliśmy się na podsumowaniu. Gratulacje, ochy i achy. Nowy, nieznany stan powrócił. Mniej już dziwny. Przyjemny ale wciąż nie mój.

Uczę się przyjmować brawa

Całe życie przyjmowałem krytykę. Razy.

Teraz uczę się przyjmować brawa.

Wierzyć w siebie. To trudniejsze, niż wyjście na scenę.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jak szerszeń uratował wioskę

Jak szerszeń uratował wioskę

Jak szerszeń uratował wioskę   Czegoś mi brakowało. Coś było nie tak. Minusy przesłaniały plusy. Z podziwem patrzyłem na ludzi, którzy te same sytuacje...

Dziś są moje urodziny

Dziś są moje urodziny

...Tak czekałem, nie zadzwonił nikt Kiedyś było jakoś fajniej Ten memiczny tekst troszkę mnie kłuje. Bo kiedy nacieram się nostalgią, umyka mi to, co jest...

Szczęśliwy alkoholik? Czy to możliwe?

Szczęśliwy alkoholik? Czy to możliwe?

Oczywiście, że tak. To ja. Jakbym dostał w pysk Oczywiście, że tak. To ja. Gdy terapeuta uzależnień powiedział: Pan jest uzależniony. Wkrótce straci pan...

Być na tak, tego uczy impro.

Być na tak, tego uczy impro.

...nie jest łatwo. To jednak wszystko zmienia. Niedzielny deszczowy poranek Niedzielny deszczowy poranek. Scenariusz nie bardzo "na tak". Sauna. Siedzimy we...

Tata i ja

Tata i ja

Zawsze chciałem latać Odlecieć stąd Zawsze chciałem latać Odlecieć stąd. Jak dziki wolny ptak. Najpiękniejszy z moich snów. Rozkładam ręce i lecę. To nie było...

Przestałem pić i zostałem sam

Przestałem pić i zostałem sam

Życie na trzeźwo jest nie do przyjęcia W towarzystwie bez alko? Przecież wszyscy piją. Kończąc terapię, czułem się jak młody bóg. Wyczyszczony. Zbudowany....

Nie wierzyłem, że to możliwe

Nie wierzyłem, że to możliwe

Tak o suchym pysku? Myślałem że się nie da. Nigdy nie próbowałem. A Ty? Jak z tym jest u Ciebie… ? Moja relacja z alkoholem Przez całe moje życie miałem dość...